Poćwiczymy sobie postrzeganie kolorów. Konkretnie chodzi o to, żeby wybrać kilka kadrów filmowych i postarać się je odtworzyć, ale bez dłubania w detalach. Dlaczego screeny z filmów?
Specjaliści w temacie twierdzą, że są zazwyczaj dobrze przemyślane kompozycyjnie, kolorystycznie i można się z nich wiele nauczyć (storytellingu też!). Ja myślę, że to dobra okazja, by sobie coś obejrzeć. Ale nie trzeba, jest sporo stron z gotowymi kadrami z filmów, np.
1,
2,
3 (Disney).
Przykłady od Wojtka Fusa. Niech te pracki będą szybkie:
A dla cierpiących na deficyt czasu nawet superszybkie:
Taką paletę zawsze warto sobie zachować na przyszłość. Sugeruję zrobić trzy sztuki minimum. I żadnych oszustw z pobieraniem koloru z oryginału! ;)